Pole Dance a zakwasy.

Budzisz się w piękny, sobotni poranek i już chcesz kierować się do kuchni po poranną kawę a tu… nogi się nie zginają, ręce nie chcą podnieść ciała, talia jest obolała a do tego ten „śmieszny” ból. Brzmi znajomo?

Powszechnie nazywamy to zakwasami, choć aktualnie przyjmuje się, że jest to DOMS – opóźniona bolesność mięśniowa. Może wystąpić następnego dnia po wykonanym treningu i trwać nawet TYDZIEŃ!

Wiemy już czym to jest; wiadomo też, że część z nas je lubi (mamy czarno na białym, że trening został wykonany) a innych przyprawia o ból głowy (jak bowiem zejść po schodach, czy zdjąć miskę z najwyższej szafki?).
Czas na kluczowe pytanie – co robić, żeby były rzadsze i nie aż tak bolesne?

PRZED TRENINGIEM:

*Regularność – wiemy, już się powtarzamy, ALE! To ułatwia Nam tak wiele! Ciało przyzwyczajone do ruchu i aktywności nie przejawia takiej skłonności do DOMS, jak mięśnie zastane od lat, którym znany jest tylko spacer do przystanku i jazda windą.

*Rozgrzewka – w ten sposób dajesz znać swojemu organizmowi, że zaraz zacznie się zabawa i przygotowujesz do kolejnych ćwiczeń. Odpowiednio dobrana rozgrzewka pozwoli wykonywać kolejne figury na rurce bez większego dyskomfortu i niesamowitej zadyszki.

*Dieta – sławne już 2 L wody, to niezbędne minimum zwłaszcza, kiedy uprawiasz sport. Urozmaicenie swoich posiłków o kolejne warzywa i owoce też na pewno nie obejdzie się bez echa w naszym ciele.

TRENING:

*Stopień trudności – po miesiącu treningów pole dance, na poziomie A uważasz, że wszystko już wiesz i pora na nowe wyzwania? Idziesz na poziom B i za wszelką cenę próbujesz dotrzymać kroku innym kursantom?
Zakwasy już czekają! System małych kroczków – może nie po miesiącu, a przynajmniej po dwóch miesiącach regularnych i częstych ćwiczeń. Może nie od razu B a chociaż przez chwilę A+?
Opcji jest mnóstwo, dlatego pamiętajcie – nie skaczcie na głęboką wodę. Nagłe przeskoczenie kilka poziomów wyżej, zamiast dać Wam kolejne figury przysporzyć może sporo bólu i wyłączyć na kilka dni z treningów a przecież nie o to chodzi, prawda?

*Nowości – nie powinny Cię zaskoczyć zakwasy po pierwszych zajęciach pole dance, czy nawet po setnych na których uczysz się nowej figury, przy której działać zaczynają zupełnie nieznane, do tej pory, partie mięśni. 

*Rozciąganie – tak samo ważne, jak i rozgrzewka. Powinno ono być sygnałem, że wysiłek się już skończył, wszystko wraca do normy a nasze ciało jest zaopiekowane i nie musi boleć 😊

PO TRENINGU:

*Wysoka temperatura – poprawia ona krążenie i pomaga rozluźnić mięśnie, więc gorąca kąpiel, czy wizyta w saunie jak najbardziej wskazane. Jeśli natomiast korzystać będziesz z prysznica polecamy naprzemienne korzystanie z bardzo ciepłej i zimnej wody.

*Masowanie i rolowanie – złagodzi to już występujący ból i rozluźni spięte miejsca. Pamiętaj tylko, że kluczem jest delikatność i czas – silnymi, dynamicznymi ruchami możesz sprawić sobie tylko większy dyskomfort.

*Aktywność fizyczna – jest jak najbardziej wskazana, jednak powinna być dobrana z głową. Kiedy odczuwasz zakwasy – unikaj w tym czasie treningu, który Ci je dostarczył (nawet jeśli był to Twój ulubiony pole dance) jak i ćwiczeń obciążających bolące mięśnie.
Trening o niskiej intensywności, skoncentrowany na pozostałych partiach ciała będzie idealny! Po rurkowym szaleństwie warto rozważyć zatem rozciąganie, fit balet czy jazz.

Tylko tyle i aż tyle… Jednak dla dobrego samopoczucia warto chyba pamiętać o tych wskazówkach? Mamy nadzieję, że Wam zakwasy niestraszne i już niebawem widzimy się na treningach <3!